Vanlife – prawdziwa wolność życia

Rumunia expedition ’15 – PPG&fun

Witajcie, wpis dodaje na świeżo gdyż stoimy właśnie na granicy, a działo się tak wiele że cieżko będzie mi to opisać później ze szczegółami.

Naszą ekspedycję zaczęliśmy od corocznej imprezy paralotniowej – Chmieloty 2015. Jest to takie połączenie dożynek chmielowych i latania na paralotni. Latamy do południa a potem raczymy się (testujemy oczywiście w skromnych 😉 ilościach) różne gatunki piwa. Jak zawsze i w tym roku było genialnie 🙂 Polataliśmy popiliśmy  po-degustowaliśmy piwska i zintegrowaliśmy się ze środowiskiem.

Ok 16:00 byliśmy na basenie (higiena przedewszystkim) a poza tym 2 dni zimnego prysznica kamperowego to nader dużo i wreszcie mogliśmy się rozkoszować dużym ciśnieniem i ciepłą wodą.

O godzinie 18 wyjechaliśmy z Krasnegostawu docierając do granicy PL/S ok 22:00. Początkowo nie wierzyłem nawigacji jak wyliczyła mi że 200-300 km będę robił w 4-5h ale okazało się że miała rację. Wiraże, dziury, koleiny, ciągła jazda przez jakieś wiochy, podjazdy pod góry … (czasami transita piłowałem na 3ce 😛 50km/h).

Z powodu braku czasu na pisanie od teraz przejdziemy na nieco szybszą i wygodniejszą dla nas formę bloga – wideo. Myślę że będzie to z pożytkiem dla obojga stron (dla Was bo możecie słuchać nie czytać 😛 – a wiadomo w polsce zanika nawyk czytania :P)

Zatem pierwsze nieporadne wpisy wideobloga poniżej :

 

 

Na granicy Węgiersko Rumuńskiej :

W drodzę na wesoły cmentarz :

 

Podsumowanie pierszego dnia w Rumuni:

 

 

We wtorek wieczorem dojechaliśmy do mojego osobistego „must be” – zamku Corvin Castle. Byliśmy tez w aeroklubie gdzie dowiedzieliśmy się o tym jak latać 🙂

Corvin Castle and Our VAN

Corvin Castle and Our VAN

 

Dzisiaj także polatałem 30 minut nad Rumunią

 

 

 

 

 

Latanie nad Rumunią

Latanie nad Rumunią

Krotki update ostatnich kilka dni i nocy spędzamy na bezludnym klifie pomiędzy plaza nuddystow a stanowiskiem paralotniowym ( nie wiem jak to się stało ale Bartosz ma chyba jakiś radar ;p ) do końca podroży jeszcze tydzień ale już mamy masę ciekawych historii do opisania. Opaleni na pewno będziemy bez białych śladów no i oczywiście połatane tez było. Tubylcy już witają nas trąbiąc a jajka dzisiaj kupowałam udając kurę (gdekajac i machajac ramionami) i dłonią pokazując, ze chce małe okrągłe i 6 sztuk.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *