Vanlife – prawdziwa wolność życia

Długiiii weekend Czerwcowy 2015

W drodze

W drodze

Długo zabierałem się za napisanie co działo się w czasie długiego weekendu Czerwcowego, dla nas był to weekend bajecznie długi – trwał prawie dwa tygodnie. Oczywiście to pewne uogólnienie – bo w ciągu tych 2 tygodni byliśmy w domu całe 2 dni – nie mniej jednak można powiedzieć że prawie 2 tygodnie żyliśmy – VanLife-m :P. Nasz weekend majowy rozpoczął się 28.05. Dlaczego właśnie wtedy ? dlatego że zamierzaliśmy wystawiać się (jako firma) na targach lotnictwa lekkiego w Częstochowie i chcieliśmy dojechać tam jak najwcześniej.
Zatem zapakowaliśmy Vana po brzegi i wyruszyliśmy w trasę. Na miejsce cisnęliśmy nieco szybciej niż zwykle gdyż prędkość oscylowała w okolicach 100km/h (nie tak jak zwykle przy 90 :)). Transit po wymianie wszystkich łożysk, podpór wału, regeneracji dyfta itd. przemierza kilometry jak by łatwiej i co najważniejsze we względnej ciszy – która pozwala na swobodną rozmowę pomiędzy pasażerami. Wyjechaliśmy nieco później niż zakładaliśmy ale i tak dobrze ze o 20 bo mieliśmy jeszcze założone 2 obowiązkowe (interesy) przystanki. Na miejsce przyjechaliśmy o godzinie 3:30 w nocy. Oczywiście po dojechaniu na miejsce ustawiliśmy się gdzieś na parkingu, umyliśmy zęby, podnieśliśmy dach i wskoczyliśmy w śpiwory. Zaznawszy 4 godziny snu (sic!)- wstaliśmy aby rozkładać nasze stanowisko – to znaczy ja bardziej rozkładałem stanowisko a Karola robiła śniadanie – nie mniej jednak organizacja była dobra i tylko dzięki niej przetrwaliśmy 2 dni spotkań z naszymi klientami i zainteresowanymi naszymi produktami.
Nasze stanowisko na targach

Dwa dni targów były wyczerpujące – dlatego postanowiliśmy że zostajemy jeszcze jeden dzień po ich zakończeniu. Dzień ten przeznaczyliśmy na relaks przy piwku i grilu. Oczywiście zmęczeni szybko odpadliśmy z imprezy. Przy okazji targów nie obyło się także bez latania. Udało mi się polatać, a co najważniejsze namówiłem Karolinę na lot na trajce (taki wózek do latania). Od jakiegoś czasu noszę się z zamiarem kupna takiego czegoś ale Karolina zawsze mówiła NIE do czasu gdy sama się przeleciała

Start Karoliny
Start Karoliny
Szczęśliwa - przelecona
Szczęśliwa – po locie 🙂

Ja też trochę polatałem, ale to co naprawdę zrobiło na mnie wrażenie to możliwość skorzystania z nowej zabwki – wózka buggy napędzanego kite-m. Może i to dojdzie do listy moich hobby 😀 w końcu jak wieje to nie mogę latać – ale mógłbym jeździć takim wózkiem …. zobaczymy.

Buggy

Buggy – i latawce – fajna zabawka – może już niedługo

Następnego dnia mieliśmy wyruszyć dosyć wcześnie i zahaczyć o Toruń jednak przejazd przez Łódź oraz wrodzone lenistwo pokrzyżowało nam plany. Kolejne 2 dni spędziliśmy w domu/pracy – piorąc ciuchy, rozpakowując Vana i myśląc co dalej. Po dwóch dniach nastał kolejny (tym razem prawdziwie długi weekend czerwcowy). W środe wieczorkiem Karolina zaskoczyła mnie mówiąc że ma ochotę wyskoczyć z domu na noc w plenerze. Propozycja ta bardzo mnie ucieszyła (i zaskoczyła) – zważywszy na to że rano o 6:00 miałem latać w tandemie z pasażerką. Jak wiadomo aby być na lotnisku o 6 musiał bym wstać o 5 a tak godzina snu do przodu.

Prowizoryczny grill

Prowizoryczny grill

Zatem zebraliśmy graty i wybraliśmy się na pobliskie lotnisko. Rozpaliłem ognisko a że drewno było nieco wilgotne wspomagałem się wysokooktanową podpałką. Gdy ogień się rozpalał ja przygotowywałem paralotnie do latania w tandemie. W tym samym czasie Karolina zasugerowała że musimy rozpalić dodatkowo grilla – aby przygotować szaszłyki. Ja jednak postanowiłem że skoro mamy ogień to postaramy się go wykorzystać. Za pomocą 3 wkrętów i wkrętarki skręciłem prowizoryczny ruszt 🙂 Po nastaniu mroku – krajobraz okazał się niesamowity. Oto kilka fotografii które udało się zrobić za pomocą lustrzanki :

Nocne widoki

Nocne widoki

Nocne widoki

Nocne widoki

Następnego ranka obudzili nas klienci – rządni lotów ….


Tandem czerwcowy
Chwila startu

Tandem czerwcowyLot

Tandem czerwcowyLot

Tandem czerwcowy - oświadczyny
Oświadczyny

Po wykonanym locie, na startowisku pojawiło się kilku starych znajomych z którymi spędziliśmy resztę popołudnia. Przed wieczorem postanowiliśmy zmienić otoczenie i skorzystać z propozycji nowych znajomych – odwiedzenia nieziemsko wyglądających kamieniołomów w okolicach Inowrocławia. Proces decyzyjny nie trwał więcej niż dwie zdrowaśki i już pakowaliśmy obozowisko.

Do kamieniołomów mieliśmy ok 250 km – co oznaczało ok 3h jazdy. Trasa mijała niezwykle miło i szybko pomimo prędkości przelotowej na poziomie 90km/h (to prędkość idealna dla naszego pojazdu).

Po dojechaniu na miejsce spotkaliśmy się z naszym nowym znajomym którego Karolina poznała pod prysznicem (na targach prysznice były koedukacyjne) i natychmiast udaliśmy się na małą wycieczkę krajoznawczą. Widoki które zobaczyliśmy przekroczyły nasze wyobrażenie i wcześniejsze zachwalanie tych że widoków nie było przesadzone.

SONY DSC
SONY DSC
SONY DSC
SONY DSC

Oczywiście po zobaczeniu takich widoków nie wytrzymałem i pomimo wiatru na poziomie granicznym (prędkość wiatru niemal zbyt duża aby latać ) musiałem wystartować i zobaczyć to z innej perspektywy. Naciskając na Artura poprosiłem aby zabrał mnie na najbliższe startowisko abym mógł … spróbować wystartować.

Jak zwykle w takich sytuacjach rozpoczęła się walka z czasem. Chce polatać jak najdłużej a słońce ucieka za c horyzontem coraz szybciej. Szybkie rozłożenie sprzętu i…. fruuu do góry 🙂

Niestety nie miałem ze sobą aparatu aby pokazać Wam widoki które ujrzałem – ale musicie uwierzyć mi na słowo … „inny świat” – połączenie apokaliptycznej scenerii pustyni z lataniem w wielkim kanionie.
W powietrzu było mało przyjemnie (z powodu silnego wiatru tworzyły się silne turbulencje) ale i tak zobaczyłem co chciałem zobaczyć. Oczywiście było mi mało – zobaczyłem kamieniołom ale w niego nie wlatywałem (z powodu turbulencji).

Nabrałem ochoty na więcej ….

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *